Piosenka o miłości zatytułowana – a jakże! – „Baby I Love You” to walentynkowa propozycja amerykańskiego barda alternatywy, Ryana Adamsa, sporządzona według jego unikalnej, charakterystycznej recepty.  Z jednym tylko wyjątkiem – kluczowy składnik, „smutek”, został zastąpiony przez „szczęście”. Sprawdźcie jak brzmi to wyznanie miłości.

W zeszłym roku artysta powrócił z płytą „Prisoner”. Wydawnictwo jest jednym z najbardziej osobistych w karierze muzyka, a jednocześnie najbardziej uniwersalnym.

 „Niektóre płyty są tworzone jak produkt – czujesz się, jak stolarz, który robi półkę na książki. Ale są też płyty, które rodzą się same, jak sen na jawie. Jestem przekonany, że tym razem coś o głębszym znaczeniu przemówiło do mnie, a ja tylko zapisywałem nuty“ – wyjaśniał artysta.

Album został  skomponowany, nagrany i wyprodukowany przez Adamsa na przestrzeni dwóch lat (2014-2016).  W powstawaniu płyty uczestniczyli również perkusista Johnny T. Yerington, a także basista Charlie Stavish.

„Ludzie będą pytać czy to płyta o moim życiu. Odpowiedź brzmi tak, ale też zawsze tak było. Czy kiedykolwiek było tak, że nie pisałem o sobie? Oczywiście płyta opowiada o zawodzie miłosnym, ale jest też czymś więcej” – tłumaczy muzyk.

Ryan Adams zadebiutował solowo w 2000r. albumem  „Heartbreaker”, który w ubiegłym roku doczekał się re-edycji, a magazyn Rolling Stone zaliczył go do grona 50. najlepszych albumów dekady. W dyskografii artysty znajdują się takie płyty jak „Ashes & Fire”, „Easy Tiger”, „Cold Roses”, „Jacksonville City Nights”, „Love Is Hell” oraz „Gold”, które rozeszło się w nakładzie ponad miliona egzemplarzy na świecie. Ryan Adams jest również CEO własnego labela PAX-AM, a także producentem płyt takich artystów jak Jenny Lewis, La Sera, Fall Out Boy, Willie Nelson, Jesse Malin. Ponadto współpracował m.in. z Norah Jones, America, Cowboy Junkies i Beth Orton.

Komenatrze

komentarz