W piątek 6 kwietnia w warszawskim Niebie odbył się premierowy koncert Kasi Lins. Wokalistka w tym roku wydała swój debiutancki album „Wiersz Ostatni„który został bardzo pozytywnie przyjęty zarówno przez słuchaczy, jak i krytyków. Czekałam na ten koncert z niecierpliwością. Dlaczego tak było? Płyta zachwyciła mnie już od pierwszego przesłuchania i z tego powodu byłam niezwykle ciekawa, czy materiał z albumu będzie na żywo brzmiał tak samo lirycznie i poetycko jak w słuchawkach. Nie zawiodłam się, Kasia oczarowała mnie swoim głosem i szczerością. 

Z Kasią na scenie wystąpił kilkuosobowy zespół, ubrany na biało. Wokalistka natomiast od stóp do głów odziana była w czerń, co tworzyło świetny kontrast. Znakami rozpoznawczymi Lins są  czerwone róże i ogromny czarny kapelusz. Obu tych elementów nie zabrakło na premierowym koncercie. Na scenie Kasia jest bardzo pewna siebie i to nie bez powodu – jest absolwentką akademii muzycznej, gdzie występy przed ludźmi są nieodłącznym elementem rzeczywistości.  Oprócz utworów z debiutanckiego wydawnictwa, fani mogli usłyszeć także cover „California Dreamin’” zespołu The Mamas & The Papas.

Koncert od początku do samego końca był przesycony emocjami. Kasia nie kryła podziwu dla publiczności, która znała słowa do niemal każdej piosenki. Ważnym elementem występu były także światła, których barwa zmieniała się w zależności od wykonywanego utworu. Dominowały dwa kolory – czerwony i niebieski, pojawiły się też białe światło obijające się od kuli dyskotekowej i dające niesamowity efekt wizualny. Niebo przepełnione było dźwiękami i światłami. Pojawili się także dwaj goście specjalni – Łukasz Lach z zespołu L.Stadt wykonał z Kasią piosenkę „Dawno„, która opowiada o wypalającym się uczuciu. U boku Kasi wystąpił także Ryan Karazija – znany jako Low Roar, który zaprezentował z Kasią „Save Me Boy„, jeden z pierwszych singli zapowiadających album wokalistki.

Koncert wywarł na mnie tak dobre wrażenie, że niecierpliwie czekam na kolejny. Wszystkim szczerze polecam wybranie się na występ Kasi. Obiecuję, że nie pożałujecie!

 

Komenatrze

komentarz