Wstyd się przyznać, ale przy pierwszym odsłuchaniu debiutanckiego krążka Rosalie. byłam nastawiona raczej negatywnie. Kilkukrotnie podchodziłam do twórczości młodej wokalistki, wciąż z takim samym skutkiem. Uznałam jednak, że skoro w sieci krąży tyle pozytywnych opinii, to we Flashbacku coś musi być. I na żywo całkowicie zrozumiałam ten fenomen.

Pierwsze co rzuciło mi się w oczy, gdy na scenę weszła wokalistka to bijąca od niej niesamowita pewność siebie, w której nie brakowało mimo wszystko skromności i pokory. Od pierwszych dźwięków biła od niej autentyczność w tym, co przekazuje.

Na koncercie zachwycona byłam wieloma aspektami, jednak w szczególności zwróciłam uwagę na to, z jaką łatwością i „czystością” śpiewa. W tym przekonaniu utwierdził mnie cover Destiny’s Child, przez który Rosalie. właściwie przepłynęła – z pełną lekkością.

Mimo pełnego skupienia, na scenie nie brakowało jej swobody. Przy każdym wyśpiewywanym utworze emanowała z niej radość, która ewidentnie udzielała się wypełnionej po brzegi sali.

Cieszę się niezmiernie, że nie przekreśliłam tego albumu od razu, tylko wybrałam się na odsłuch na żywo. Młoda wokalistka przekonała mnie swoją charyzmą i wdziękiem na scenie. I w pełni zrozumiałam, dlaczego na Flashbacku znajduje się utwór Królowa. Bo Rosalie. na ten moment jest zdecydowaną królową polskiego R&B z domieszką elektroniki.


Więcej:

Rosalie. na Facebooku

Komenatrze

komentarz