James Bay powraca z nowym albumem! Po blisko 3 latach od wydania „Chaos and the calm” brytyjski muzyk obciął swoje charakterystyczne, długie włosy, zdjął kapelusz i ogłosił wielki powrót.

James zaczynał od EP-ki i supportów przed koncertami Hoziera. Następnie jego kariera nabrała zawrotnego tempa i po wydaniu debiutanckiego krążka muzyk objechał prawie cały świat w ramach jego promocji. Poprzednie wydawnictwo było raczej spokojne i pełne ballad, choć nie zabrakło na nim bardziej energicznych kawałków, jak na przykład najbardziej znane „Hold back the River”.

Nadchodząca płyta wiąże się nie tylko ze zmianą wizerunku, ale i brzmienia. Pierwszy z singli wydanych po przerwie – „Wild Love”, jest dużo bardziej popowy niż dotychczasowe utwory Jamesa. Nadal można go sklasyfikować jako balladę, ale w głosie wokalisty można usłyszeć więcej dojrzałości i pewności siebie. Muzyk postawił na bardziej elektroniczne brzmienie, a gitara zeszła na dalszy plan. Zmiana wyszła artyście na dobre, „Wild Love” jest jak do tej pory jednym z lepszych kawałków tego roku.

Drugi przedpremierowy singiel „Pink Lemonade” bardzo różni się od swojego poprzednika. Jest bardziej w indie-rockowym klimacie i przypomina twórczość Vampire Weekend i Decklan’a McKenna. Kawałek jest bardzo energiczny i aż chce się przy nim tańczyć.

Nowa płyta zapowiada się obiecująco, nie wiadomo jednak, czy będzie utrzymana bardziej w klimacie „Wild Love”, czy też James postanowił pójść w jeszcze inną stronę. Przekonamy się o tym za dwa miesiące – premiera krążka „Electric Light” już 18 maja.

Komenatrze

komentarz