O chłopakach z Sonbird słyszał praktycznie każdy fan muzyki alternatywnej – choć nie wydali jeszcze oficjalnie długogrającego albumu. Młody zespół ma na koncie EP–kę oraz ogromne plany na przyszłość. W naszej rozmowie opowiedzieli m.in. jaką rolę pełnią w ich życiu fani, co dał im rozgłos przed wydaniem krążka oraz jak Ananasy zmieniły się w Hel!


★ Zrobiło się o Was głośno, nim wydaliście debiutancki krążek. Rzadko się zdarza, by zespół zebrał tak dobre opinie, mając na koncie zaledwie kilka utworów. Spodziewaliście się takiego odzewu, że wszystko tak szybko się rozwinie w dobrym kierunku? 

Od samego początku wierzyliśmy w muzykę. Chcieliśmy przekazywać innym emocje, pomagać tym co robimy i sami w tym wszystkim być szczęśliwymi. Nie spodziewaliśmy się, że w tak krótkim czasie tyle dobrego nam się przydarzy. Robiliśmy swoje, dużo pracowaliśmy, wierzyliśmy i staraliśmy się być pokorni. Oczywiście, cały czas długa droga przed nami, ale jest nam niezwykle miło, że jesteśmy w tym miejscu.

Bardzo pomogło nam dostanie się do Top 5 Pani Katarzyny Nosowskiej w Skoda Auto Muzyka, później Enea Spring Break oraz wiele festiwali i koncertów. Jesienna oraz wiosenna trasa z zespołem happysad była czymś niesamowitym i wiele nam dała. Cały czas spotykamy fanów, których poznaliśmy w tamtym czasie.

★Pytania o nazwę Waszego zespołu pojawiają się chyba zbyt często – ale ciężko uwierzyć, że powstała przypadkiem. Od razu każdemu z Was się spodobała, wahaliście się czy zostanie pozytywnie przyjęta? Albo że będzie nad interpretowana, będzie szukane drugiego dno?

Nazwę naszego zespołu wymyślił Kamil. Prawdą jest, że powstała przez przypadek, po chwilowym namyśle. Takie rzeczy dzieją się nagle. Wiele zespołów ma problem w trakcie kreowania swojej nazwy, a nam udało się tego uniknąć. A na wszelką interpretację i wytłumaczenie przyjdzie jeszcze czas.

★Pomimo młodego wieku stworzyliście niesamowicie spójną EP–kę, z której przemawia zaskakująca mądrość życiowa i namacalne wręcz emocje. Co Was inspiruje – czym kierujecie się tworząc? Wydarzenia życia codziennego, obserwacja mijanych ludzi na ulicy?

Inspirują nas ludzie jak i nasze osobiste przeżycia. Jesteśmy zwolennikami tego, aby pisać o tym, co przeżyliśmy i co jest nam bliskie. Chcemy przekazywać ludziom radość, bo jest to ważne w dzisiejszych czasach. Na każdym zakątku ziemi dąży się do szczęścia, ale czasami chcemy przekazać również melancholie i spokój, bo tylko w ciszy i w nocy tworzą się wielkie rzeczy. Wszystkie teksty dotyczą zamknięcia większych oraz mniejszych etapów z naszego życia. Etap Wspomnień z poprzedniego życia już zamknęliśmy. Teraz jesteśmy przed wydaniem naszej pierwszej oficjalnej EP–ki i mamy nadzieję, że również będzie tak ciepło opisywana. Premiera już z początkiem lipca, a na serwisie Youtube właśnie ukazał się singiel Hel, który ją zapowiada.

★Tworzycie głównie w języku ojczystym – decyzja była dla Was oczywista, czy początkowo rozważaliście częstsze pisanie po angielsku? Nastawiacie się zupełnie na odbiór Waszej twórczości w kraju czy gdzieś z tyłu głowy macie plany i marzenia, by rozwinęło się to dalej?

Ta decyzja nie była oczywista. Na początku chcieliśmy bardzo pisać w dwóch językach, ale jednak Dawid jako tekściarz znacznie lepiej czuł się w polskim, więc pozwoliliśmy mu w tym kierunku płynąć. Nie żałujemy tego ani trochę, ponieważ znacznie łatwiej jest dotrzeć do słuchacza w języku ojczystym. Ludzie interpretują, nie mają problemów ze zrozumieniem. Możliwe, że kiedyś spróbujemy napisać coś po angielsku, ale póki co skupiamy się na tym, co jest tu i teraz.

★Ciężko określić Wasz styl – jest niejednoznaczny. Utwory są momentami melancholijne, czasami ostre z pazurem. Pracujecie nad debiutanckim wydawnictwem – możemy się spodziewać, że będzie w podobnym klimacie czy chcecie zaskoczyć swoich fanów?

Staramy się bardzo tworzyć tak jak czujemy. Nie lubimy, gdy coś nas ogranicza. Każdy z nas słucha innej muzyki, inaczej ją interpretujemy, ale potrafimy znaleźć punkty styczne, dzięki którym udaje nam się współpracować i po prostu stworzyć coś dobrego. Podsumowując najprościej jak potrafimy – chcemy, aby ludzie na naszych koncertach mogli potańczyć, ale również podumać. Jeśli chodzi o płytę, to będzie ona chyba dużym zaskoczeniem, ponieważ planujemy na niej masę niespodzianek, nowych interpretacji i świeżych nas. Wszystko okaże się jesienią, kiedy będziemy mieć ją już w rękach. Nie możemy się już doczekać!

★ Powoli przyzwyczajacie się do ogromnego zainteresowania Waszym zespołem? Wychodząc na scenę do oczekujących ludzi denerwujecie się czy jednak automatycznie pojawiając się przed widownią, czujecie, że jesteście we właściwym miejscu i stres znika?

Każdy koncert jest inny. Nie potrafimy opisać emocji, które są w nas przed wejściem na scenę. Czasami stresujemy się bardziej, czasami mniej – jednak zawsze udaje się nam przekuć ten stres w coś dobrego. Mamy kochanych fanów, którzy sprawiają, że czujemy się na scenie doskonale. To dla nich zawsze staramy się być autentyczni i zagrać jak najlepiej. Scena to nasze spełnienie marzeń.

★ Obserwuję Was i fanów – zarówno w mediach społecznościowych, ale i na żywo. Nie da się ukryć, że dbacie o nich w każdy możliwy sposób – podczas koncertów panuje wręcz koleżeńska atmosfera, a po zostajecie, by się spotkać; na Facebooku, Instagramie czy na grupie regularnie się udzielacie. Nie zbyt chętnie osoby znane decydują się na taką zażyłość, często wręcz jej unikają. To Wasza forma podziękowania, zrewanżowania się za wsparcie, które dostajecie?

Fani dla nas zawsze byli najważniejsi. Bez nich nie ma nas. Sami też jesteśmy fanami i wiemy, jak chcemy być traktowani. Totalnie nam nie przeszkadza to, co się dzieje wokół, przecież dla tego żyjemy. Wspólne spotkania to dla nas dodatkowa możliwość rozmowy, podzielenia się opiniami, szansa na poznanie fantastycznych osób. To jest niesamowite. Miło jest widzieć, że grupa fanowska tak prężnie się rozwija.

★Kiedyś powiedzieliście, że inspiruje Was między innymi Artur Rojek. Mieliście okazję wystąpić między innymi u boku Myslovitz a wkrótce zagracie na festiwalu OFF, który stworzył Rojek. Spełnienie marzeń, motywacja czy może jednak wyzwanie, pewien cel do osiągnięcia, zadanie do sprostania?

Tak, Artur Rojek jest dla nas olbrzymim autorytetem. Przy boku Myslovitz wystąpiliśmy na samym początku naszej drogi, w trakcie współpracy zespołu z Michałem Kowalonkiem. Oczywiście fakt możliwości bycia częścią OFFa jest dla nas spełnieniem jednego z największych marzeń. Zawsze patrzyliśmy na to, co dzieje się w trakcie festiwalu, podziwialiśmy ogrom pracy przy organizacji oraz jakość wykonawców. Bardzo nam miło, że w tym roku jesteśmy częścią tego wszystkiego.

★ Skąd decyzja o graniu na Festiwalu Supportów coveru Bajm (i później na koncertach)?Sprawdzenie się w zupełnie innym repertuarze, pokazanie że nie boicie się ryzykować, wybierać i grać utworów nieoczywistych? Może utwór towarzyszył Wam podczas tworzenia EP–ki/debiutanckiego krążka bądź w innym ważnym momencie Waszego życia i dlatego zdecydowaliście się z nim pokazać?

Ten cover pojawił się w jednym z najpiękniejszych momentów w naszym życiu, czyli podczas warsztatów w Muzycznej Owczarni w Jaworkach. Decyzja o wzięciu go na warsztat powstała bardzo spontanicznie i nie ukrywamy, że przybliżyła nas bardzo do tej piosenki. Włożyliśmy w nią sporo serca, przepięknie nam się kojarzy i bardzo się z nią zżyliśmy. Jakoś tak naturalnie weszła w seta utworów, które prezentujemy na koncertach.

★ Ciężko Wam pogodzić naukę z graniem? Zdarzyło Wam się odwołać występ, próbę ze względu na zajęcia albo kolokwium? Jak odbierają Was koledzy z roku, a jak wykładowcy – łatwiej Wam usprawiedliwić nieobecności? 😉

Z reguły jakoś tak świat nam pomaga, że udaje się wszystko godzić idealnie, czyli jest czas na granie i czas na studiowanie. Jednak miłość do muzyki jest tak silna, że wolimy nie pójść na zajęcia lub kolokwium niż odwołać koncert. Ludzi na roku mamy wspaniałych i wspierają nas w tym, co robimy. Oni mają swoje pasje i rozumieją nasze poświęcenie. Trzeba się wspierać.

★ Rozpoczęliście rok z przytupem – nagroda w plebiscycie Sanki, wydanie singla, prestiżowe ogłoszenia koncertowe takie jak OFF Festival, Męskie Granie czy Rock In Summer. Czego Wam życzyć – talent już macie, wrażliwości Wam nie brakuje. Sił, by tworzyć? Niekończących się inspiracji?

Żeby się nam zawsze chciało oraz żeby nasza muzyczna miłość nie miała w planach przeminąć. W tym wszystkim bardzo ważne jest wsparcie i zrozumienie wśród bliskich. Wytrwałości również nigdy za wiele!

★ Ostatnio słuchany utwór, który nie chce wyjść Wam z głowy?

Dawid : Bombay Bicycle Club – Always like this,

Kamil: Perfume Genius, Sharon Van Etten & Friends – To Lay Me Down,

Maciek: Metronomy – The Bay,

Tomek: Lil Peep – Awful Things

★ Wymarzona kolaboracja z polskim i zagranicznym muzykiem?

Kamil: Damien Rice, John Mayer, Keaton Henson, Bon Iver, James Bay

Jako cały zespół: Muse, Katarzyna Nosowska i Brodka

★ Na czyj koncert w najbliższej przyszłości chcielibyście się wybrać?

Myślimy, że wspólną decyzją byłyby: U2, Coldplay, Foals lub Foster The People.

★ Przyjaciółka fanka nie daje mi spokoju, jeśli chodzi o tytuł Waszego utworu Ananasy. Skąd się wziął, jakie jest jego pochodzenie/znaczenie?

Kamil posiada niezwykłą umiejętność przekładania obrazów na dźwięki. Grając właśnie Ananasy, Dawid stwierdził, że ten riff pod samą końcówkę brzmi jak Hawaje, ananasy. Tak powstała ta nazwa. Ostatecznie, pod wpływem nowych pomysłów i zmian w tekście, przemianowaliśmy utwór na Hel. To nasz najnowszy singiel, mamy nadzieję, że przypadnie do gustu! 


Więcej: 

Sonbird na Facebooku

Komenatrze

komentarz