Mad-Music.pl

Malphosia – Reminiscence [Recenzja]

Jeśli kiedykolwiek mówiłam, że jestem ukierunkowana na konkretny typ muzyki – kłamałam. Przepraszam najmocniej, jednak cóż… Muzykę dzielę na tę, którą lubię i tę, której nie lubię. Po prostu. Czy polubiłam epkę Malphosi?

Ta recenzja będzie nieco inna, niż pozostałe, które wyszły spod mojego pióra. Epki Malphosi nie zamierzam rozkładać na czynniki pierwsze. Uważam, że należy słuchać jej w całości, ponieważ wtedy oddaje całą swoją moc.

Gdyby ktoś zapytał moją rodzinę, czy Malphosia i ich debiutancka epka “Reminiscence” to moje klimaty – pewnie uzyskałby odpowiedź negatywną. Tymczasem, drodzy Państwo, Malphosia da się lubić! “Reminiscence” to kusząca zapowiedź czegoś, na co czekam. Cztery utwory, które idealnie się uzupełniają. Mocne, mroczne, drapieżne, nieokiełznane. Mam wrażenie, że “Reminiscence” oddaje charaktery muzyków, którzy tworzą Malphosię. Choć zespół to młodzi artyści, to dla mnie spokojnie mogliby stanąć w szranki z wieloma zespołami wykonującymi mocniejsze brzmienie.

Tym, co przyciąga mnie w Malphosi, jest idealnie wyważony mrok. Chłopaki nie grają ostro od początku do końca epki, byle tylko brzmienie było agresywne. Epka jest trochę jak zaczarowany, niebezpieczny las. Z jednej strony niepokojąca, z drugiej – przyciągająca. Tajemnicze szepty łączą się z growlem, melancholijne brzmienia przenikają się z gitarowymi solówkami. Lubię, kiedy twórcy dbają o spójność swoich utworów. Pod tym względem Malphosia zdecydowanie wie, co robi. Epka była przesłuchana przeze mnie wiele razy, i pewnie jeszcze nie raz trafi na moją playlistę.

Porozmawiajmy chwilę o tym, jak wygląda płyta. Matowe opakowanie z piękną grafiką, a w środku tłoczona płyta, która zapiera dech w piersiach. Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że to jedna z ładniej wydanych płyt, które wpadły w moje ręce. Otwierając paczkę zupełnie nie spodziewałam się tego, co zastałam w środku. To nie jest kolejna czarna, nudna płyta w plastikowym opakowaniu. To wydanie, które od A do Z podkreśla styl zespołu. Ja osobiście trzymam kciuki za Malphosię. Z przyjemnością będę obserwowała ich dalsze poczynania na rynku muzycznym i kto wie, może za jakiś czas będę miała możliwość recenzji ich pierwszej długogrającej płyty? Mam na to nadzieję!

Avatar

Weronika Paliczka

Polub nas!

Patronat

Reklama

Polecane koncerty

Polecamy również

Instagram

Invalid OAuth access token.

Reklama